02-12-2017

R.E.M. – Losing My Religion

Bycie Pokrzywdzonym Pępkiem Świata było w sumie całkiem śmieszne. Do czasu.

Do czasu kiedy nie zrozumiałam jak dobrze ukryta jest w tym prawda. I to taka najszczersza.
Pokrzywdzona już może nie jestem, choć ciężko mi to stwierdzić, bo udaje przed samą sobą, że wszystko jest ok. Ale z tym pępkiem świata się zgodzę. Zadufana, zbyt pewna siebie, zapatrzona w lustro jak w obrazek. Z jednej strony piękna, ukryta pod mocnym makijażem, z drugiej zagubiona, krucha, zniszczona, zepsuta.  Ale tego nikt nie wie. Ludzie widzą tylko to co staram się im pokazać.

LUBIĘ PRZYBIERAĆ MASKĘ

A właściwie maski: grzeczna dziewczynka, przyjaciółka do zwierzeń i wina, podobno sztuczna lala, czasem też niezła suka i wredna kurwa.

A w środku co?

Samotna pustka udająca wieczne „broken heart”, wierząca  w każdą bajkę usłyszaną od ludzi. Mała dziewczynka siedząca po środku niczego, bez pomysłu, bez planu, bez niczego.

Kiedyś, bardzo dawno temu założyłam tego bloga by móc opowiedzieć o sobie, by ktoś w końcu mnie wysłuchał. Dziś mam wrażenie, że mimo iż słuchają, ja nie umiem mówić. Ktoś odebrał mi głoś opowiadania  o uczuciach, oddawania emocji takimi jakimi są. Przestałam ufać.
Dziś milczę.

Emocje we mnie umarły już dawno, a ostatnie kilka miesięcy dodatkowo je dobiły.
Ten rok wiele mnie nauczył. Gdzieś w głębi duszy dostałam zastrzyk tego o czym zawsze marzyłam- dorosłość. I mimo, że to dopiero początek, już czuję, że będzie ciężko.

Ostatnie kilka miesięcy dało mi poczuć, że żyje. Więc dlaczego czasem zwyczajnie czuję, że umieram?

To co pisze jest chaosem, bo ja nim jestem.

E.R.